Home
ZolV
Zasoby

tytuł:  Kołysanie, szczytowanie

Marek Andrzejewski i Piotr du Chateau wykroili jubileuszowe, dzisiąte Piwniczne Spotkania z Piosenką w Hadesie z najszlachetniejszej materii i rozsnuli ją na dwa wieczory prawdziwego święta śpiewu z Krainy Łagodności. Zaprosili mistrzów piosenki artystycznej, której soki sycą korzenie studenckie. Prawdziwe szczytowanie imprezy, która zadomowiła się już zupełnie w Kawiarni Artystycznej Hades. Ponad 70! utworów kołysało nas, bawiło nas i wzruszało. Jak wybrać w tym bogactwie perły najszlachetniejsze? Nie sposób.
Bohater Spotkań
Robert
Kasprzycki
Niewątpliwym bohaterem Spotkań był ten, który je otworzył. Krakowianin Robert Kasprzycki jest talentem o niespotykanej skali możliwości. - On cały jest muzyką - powiedziała Ewa Cichocka z Czerwonego Tulipana, a ta dama, rozbrajająca publiczność w niedzielę do ostatnich cząstek wytrzymałości na śmiech, doprawdy wie, co mówi. Robert nie tylko sam cudownie wodzi po swej poetyckiej dziedzinie, nie tylko osobiście potrafi wyprawiać z widzami, co tylko zapragnie, ale jeszcze wspomaga swymi utworami innych, a ci są mu tylko wdzięczni. Jego piosenki śpiewają i janusz Radek i Szymon Zychowicz, i - nawet - działający na drugim biegunie kraju, bo w Olsztynie, Czerwony Tulipan (Miłość na 12 megabajtów - oczywiście w interpretacji niezrównanej w takich numerach Ewy).

Kasprzycki ma przy tym niezrównane wyczucie muzyki przy zainstrumentowaniu piosenek. Aranże wykorzystujące niemal bolesny dźwięk puzonu z tłumikiem, tam gdzie trzeba akordeon, czyli jak sam mówi - instrument marszczony, dynamiczne gitary w kawałku przywołującym barok hiszpański - oto elementy tego dzieła, którego inni mogą się uczyć. Bo te aranżacje nie gubią poezji słowa i nie dominują - jak to zdarza się w najnowszych przygotowanych na płytę wykonaniach Marka Andrzejewskiego - nad autorską interpretacją.

Jeśli już o tym, to Krystyna Świątecka - drugi żeński filar Czerwonego Tulipana - mówi, że przez fascynację rozbudowanymi aranżami, z dominacją dęciaków i różnych przeszkadzajek, trzeba przejść jak przez odrę. Taką chorobę przeżywał i szef Tulipana Stafan Brzozowski, i wielu innych specjalistów od poezji śpiewanej, którzy ulegają pokusie wystrzelenie ponad podstawowy kanon sprowadzający się do duetu: artysta i jego gitara. Nie jestem przeciwnikiem ansamblowych prób Marka, ale przydałoby się staranne wymierzenie proporcji i wprowadzenie obok czadowych interpretacji utworów w rodzaju "Cegły", moich ulubionych "Ziemniaczanych obierek" czy "Skaczą panowie z okien w Wall Street" większej ilości takich cudowości poetyckich jak dedykowana pamięci drogiej mi osoby (dziękuję!) piosenka "Życie jak skrzypce".

Sobotni koncert oprócz wspomnianej już dwójki (jeden go otwierał, drugi zamykał) dopełnili dwaj kolejni krakowianie - Janusz radek i Szymon Zychowicz. Obydwu już znamy z minionych Spotkań. Janusz to ogromna kultura muzyczna i niezwyczajne możliwości interpretacyjne w diapazonie obejmującym po jednej stronie najdelikatniejszą lirykę (panie mogą tylko zazdrościć Beacie, której adresował - wraz z wiązanką różdrobiazg pt. "Weź mnie i schroń"), a po przeciwnej - parodie hitów z list przebojów ("Synu, nie bluzgaj" wraz z Robertem czy kwintesencja poezji śpiewanej - ryczanej "Litwo, ojczyzno moja). Szymon natomiast ma pewne trudności z określeniem swego stylu. Gdy gościł w czercu w Hadesie wraz z Basią Stępniak, okazało się, że zdominował naszą lubelską gwiazdę. W sobotę zagrzebał się w niepotrzebne wulgaryzmy, po których tródno było uwierzyć w ulotną delikatność "Zadumy", "Knajpy pod Niskim Sufitem" czy "Snu Joanny". Aczkolwiek i ja lojalnie muszę przyznać, że jego opowieść o facecie, który zamówił kurczaka z Zamościa zrzuciła mnie pod stolik, bo opinia tego grubego dowcipu jest niesamowita. Chwała też mu za to, że wprowadził na scenę Hadesu chyba najmłodszą artystkę w jego dziejach: kilkuletnia Aleksandra Zagórska ze swoimi skrzypcami była prawdziwą ozdobą utworu "Bądźcie zbawieni".

Na wołowej skórze nie da się opisać wrażeń, jakie przyniósł dzień drugi jubileuszowych Spotkań. Obchodzący wkrótce dziesięciolecie pracy, a goszczący konsekwentnie na co piątych Spotkaniach olsztyński Czerwony Tulipan zrobił wszystko, żeby dorównać sobotniemu koncertowi, a nawet go przewyższyć. Udało mu się to w zupełności, a porcja czterdziestu (tak, tak!) utworów plus jeden na bis podziałała jak balsam na serca wszystkich miłośników tego klejnotu z Krainy Łagodności. Nie jest to zapewne trudne gdy się w talii posiada takie tuzy jak Ewa Cichocka, Krystyna Świątecka, Stefan Brzozowski i ten cudowny gitarzysta Andrzej "Paco de" Czamara, ale i takiego składu trzeba się było dopracować i wszystko zestroić w niezawodny, wielogłosowy instrument. Tulipan potwierdził wszystkie już dobrze znane walory oraz ujawnił nowe.

Część programu nagrodzona na FAMIE Trójzębem Neptuna ("Jedyne, co mam") to utwory goszczące już w Hadesie i przytulane do serc przez wielbicieli. Są przecież i nowi widzowie, którzy jak moi współbiesiadnicy przy stoliku otwierali coraz szerzej buzie, że można poruszać się po takich wyżynach interpretacyjnych. Miałem niekłamaną satysfakcję obserwując te budujące się w nich emocje i szczery podziw, tym bardziej godny podkreślenia, że trafiło na fachowców - krytyków oraz znakomitego aktora. Nie musiałem w każdym razie stawiać piwa, co miało być karą, gdyby moje wcześniejsze słowa uznania dla olsztynian nie pokryły się z rzeczywistością. To mnie piwo postawiono za nakłanianie do przyjścia na ten przecudownej urody koncert.

Były także i nowości, które i mnie postawiły w działanie enzymów, które budują podziw w głowie. Enzymy piękne: szalona, nieokiełznana Ewa, która wyzwoli śmiech z największego ponuraka (chociażby "Konkurs recytatorski"), elektryzująca Krysia, która wodzi widownią i skłania do takiego skupienia, że ważna staje się tylko Ona, słowa i muzyka (chociażby "Taniec życia" powstały z inspiracji malarstwem Muncha czy "Ja tonę w twoich oczach"), usuwający się dyskretnie w tło, ale wciąż charyzmatyczny Stefan, który jeśli zechce - wyjdzie śmiało na czoło ("Podchodzę do lodówki"), no i wspomniany, wciąż potrzebny ze swoją dyskrecją, śpiewną gitarą Andrzej. W hipnotycznej sugestii artyści podpowiadają w pewnym momencie widzom odczucia i jak Kaszpirowski mówię: Czujemy, że kochamy Czerwonego Tulipana. Otóż nie muszą podpowiadać - Czerwonego Tulipana nie sposób nie kochać.

Czerwony Tulipan:
Ewa, Stefan i Krysia.
brakuje tylko Andrzeja

Było wielkie święto, było szczytowanie, było kołysanie najlepszą liryką i były kaskady śmiechu. Twórcy powinni być dumni, tym bardziej, że dostroili się zupełnie do tych, którzy byli ich gośćmi. Piotr du Cheau okrzepł w konferansjerskiej roli i czyni to ze swadą i dowcipem (jeden mu się tylko nie dał, gdy do Ewy Cichockiej zaczął krzyczeć: Aniele!, a wyszła mu z tego Aniela) oraz tak konieczną u enterprenerów dyskrecją. A Marek? Cóż, Marek Andrzejewski jest tym, magnesem, który innych artystów do Lublina przyciąga, sam śpiewa wspaniale i zadziwia twórczymi poszukiwaniami, którym trzeba przypisać nową wartość do szerokiego instrumentarium mającego zresztą swoich zwolenników, jakkolwiek ja wolę jego lirykę, tkliwych chwil muzykę. A jeśli mi w tych jubileuszowych Spotkaniach czegokolwiek zabrakło, to może wspólnego śpiewania na finał wieczorów, gdy pomiędzy krakowskim, olsztyńskim i lubelskim przebiegałyby iskierki porozumienia i radości z bycia razem przed taką wspaniałą publicznością, jaka gromadzi się w Hadesie.

Kurier Lubelski
Andrzej Molik
Artykuly
1997-lut-21 Mister Tulipan odkrywa Amerykę
1996-sie-09 Sanatorium psychiczne
1995-lis-23 Nie je, nie pije, a śpiewa i żyje...
1995-lis-16 Kołysanie, szczytowanie
1995-sie-31 Z olsztyńskiego księstwa do krakowskiego amfiteatru
1995-sie-16 Wieczór z "Czerwonym Tulipanem"
1995-lip-11 Artyści w górę - "Czerwony Tulipan" z kompaktem
1995-lip-11 Neptun docenił - "Czerwony Tulipan" z kompaktem
1995-cze-02 Dyskretny urok melancholii
1995-maj-12 Struny Stefana
1995-sty-25 POGADAJMY PRZY KAWIE z Ewą Cichocką
1994-sie-17 Olsztyński zamek jeszcze stoi
1994-sie-01 Do czterech razy Sztuka
1994-lip-01 Prowokacja poezją
1994-maj-06 Ja chcę wzruszać
1988-lis-17 Czerwony Tulipan rozkwitł w Łodzi
0001-sty-01 Przenieście nam stolicę do Olsztyna


Copyright © 2001 version 0.9pre1  Czas generowania strony: 0.013363 sekund